ODSZKODOWANIE ZA WYPADEK NA HULAJNODZE
Zdarzenie: Zaniedbanie zarządcy drogi (wypadek na hulajnodze)
Wynegocjowana kwota: 21 000 zł
Opis zdarzenia
Nasz Klient, jadąc hulajnogą elektryczną po ścieżce rowerowej, uległ nieszczęśliwemu wypadkowi. Przyczyną zdarzenia nie była brawura czy nieuwaga, lecz fatalny stan techniczny nawierzchni. Koło hulajnogi zostało zablokowane przez ubytek w kostce brukowej, co spowodowało nagły i bolesny upadek. W jego trakcie Klient został dodatkowo uderzony przez własny pojazd, doznając poważnego urazu kolana.
Konsekwencje
Początkowo poszkodowany liczył, że ból minie samoistnie. Niestety, dolegliwości nasilały się z dnia na dzień, co ostatecznie zmusiło go do wizyty u specjalisty. Diagnoza potwierdziła poważne uszkodzenie stawu kolanowego. Aby zminimalizować ryzyko trwałych powikłań i przyspieszyć regenerację, Klient musiał poddać się specjalistycznemu leczeniu.
Kluczowa okazała się również intensywna i długotrwała rehabilitacja, którą poszkodowany musiał kontynuować w warunkach domowych.
Przebieg sprawy
W imieniu Klienta zgłosiliśmy roszczenia do ubezpieczyciela podmiotu odpowiedzialnego za utrzymanie drogi. Ubezpieczyciel co prawda przyjął odpowiedzialność, jednak jego pierwsza propozycja była rażąco niska.
Na podstawie własnej opinii lekarskiej, która określiła uszczerbek na zdrowiu na zaledwie 2%, ubezpieczyciel wypłacił poszkodowanemu kwotę 2 317 zł.
Oczywiście, nie mogliśmy zaakceptować tak rażącego zaniżenia wartości szkody. Natychmiast złożyliśmy merytoryczne odwołanie, wykazując realne konsekwencje zdrowotne i ból, jakiego doznał Klient. W odpowiedzi ubezpieczyciel… odmówił dopłaty, twierdząc, że nie widzi ku temu podstaw.
Wielu klientów w tym momencie rezygnuje. My jednak potraktowaliśmy to jako standardową taktykę ubezpieczyciela i przystąpiliśmy do negocjacji ugodowych. Dzięki naszemu doświadczeniu, konsekwentnej argumentacji i stanowczości, udowodniliśmy, że pierwotna kwota w żaden sposób nie rekompensuje doznanej krzywdy.
Efekt? Zawarcie ugody na łączną kwotę 21 000 zł. Oznacza to, że wynegocjowaliśmy dla Klienta kwotę niemal 10-krotnie wyższą niż ta, którą ubezpieczyciel początkowo uznał za „ostateczną”.