Po wypadku walcz o swoje – Wypłaty odszkodowań

Czasem z niewiedzy, a czasem dla świętego spokoju ofiary wypadków rezygnują z tzw. odszkodowania osobowego. Zupełnie niesłusznie, bo do wzięcia jest kilka, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.

– Poszkodowany w starciu z firmą ubezpieczeniową jest na słabszej pozycji. Ludzie nie wiedzą, że mogą starać się o zadośćuczynienie albo zniechęcają się, kiedy ubezpieczyciel odrzuca roszczenie i wskazuje możliwość dalszego dochodzenia odszkodowania tylko na drodze sądowej – mówi Maciej Tabuła z bydgoskiej kancelarii „Cesja”. – Towarzystwa ubezpieczeniowe nagminnie zaniżają też kwoty odszkodowań. Z naszych obserwacji wynika, że odszkodowania za mienie są często dwukrotnie niższe, a w szkodach osobowych nawet pięciokrotnie niższe – alarmuje.

Odszkodowania można domagać się, między innymi, za upadek na nieodśnieżonym i śliskim chodniku, których w Bydgoszczy nie brakuje

Specjaliści wymieniają kilka przykładów, w których ofiary rezygnują z roszczeń, choć nie powinny. Znane są przypadki skutecznego dochodzenia odszkodowania ze zdarzeń sprzed kilku lat. Z polisy OC właściciela pojazdu mogą korzystać też pasażerowie samochodu, który spowodował wypadek. O swoje może walczyć nawet pieszy, który był pijany i został potrącony przez auto (pod warunkiem, że jego stan nietrzeźwości nie wpłynął na zaistnienie tego zdarzenia).

– Bywa, że poszkodowani nie zgłaszają się do ubezpieczyciela albo przyjmują odmowę wypłaty, bo podczas wypadku byli pod wpływem alkoholu. Ale odszkodowanie należy się niekiedy w najbardziej absurdalnych sytuacjach, kiedy na przykład pijany kierowca zatrzymał się prawidłowo na czerwonym świetle, a ktoś wjechał mu w tył auta. Policja może odebrać mu prawo jazdy, ale bez problemów może starać się o zwrot kosztów naprawy pojazdu – wyjaśnia Maciej Tabuła.

Poślizgnąłeś się na chodniku i złamałeś rękę? Zarząd dróg, spółdzielnie mieszkaniowe i zarządcy kamienic są ubezpieczeni, więc jeśli nie dopełnili obowiązku odśnieżania, domagaj się ubezpieczenia.

– Za złamanie nogi na śliskim chodniku zdarzały się nawet odszkodowania w wysokości 30 tysięcy złotych – mówi Marcin Sypniewski, doradca prawny z kancelarii „Eventus”. – W takiej sytuacji warto zebrać kilka dowodów. Radzę zrobić zdjęcie, poprosić o numer telefonu świadka albo wezwać na miejsce straż miejską. Czasem ubezpieczyciele bronią się, jak mogą. Pamiętam sprawę naszego klienta, który przewrócił się na ulicy Gdańskiej. Zakład ubezpieczeniowy odmówił wypłaty odszkodowania twierdząc, że chodnik był uprzątnięty. Ustąpili dopiero, kiedy w odwołaniu wysłaliśmy oświadczenie sanitariusza z karetki, który uczestniczył w tej interwencji i sam się przewrócił.

http://express.bydgoski.pl/192929,Po-wypadku-walcz-o-swoje.html